wtorek, 14 lutego 2017

Rozdział VIII



Luna obudziła się z krzykiem, znowu śnił jej się ten sam sen. Ogień. Od zawsze jeśli ma zły sen to właśnie ten żywioł się tam znajduje. Dziewczyna wiedziała że już nie zaśnie a do szkoły ma jeszcze trzy godziny, to postanowiła obejrzeć zdjęcia z dzieciństwa. Od zawsze ją ciekawiło czemu nie pamięta nic do piątego roku życia tylko urywki. Dziewczyna wzięła pierwsze zdjęcie jakie jej zrobiono kiedy trafiła do rodziny Valente. Nastolatka nawet nie zauważyła jak minęły już dwie godziny. 
-Luna wstwa.. czemu nie śpisz już?
-Znów śnił mi się ten sen. Ogień i mała ja płaczą w salonie i sen znów się zakończył jak wszystko się wokół mnie rozpadło.
-Córciu to tylko sen może ma związek z twoim pochodzeniem?

~*~

-Przykro mi Pani Sharon ale nic nie znalazłem...
-Masz do końca tygodnia dowiedzieć się co się stało z Sol jak nie to możesz szukać już  nowe miejsce pracy!- niedawno Pani Benson się dowiedziała że córka jej siostry przeżyła, to był dla niej ogromny szok. Wiedziała jedno że musi ją odnaleźć. Jej rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi.
-Rey otwórz!
-Dzień Dobry przyszłam do Pani Sharon.- Kobieta wstała i podeszła do drzwi to co zobaczyła... Utwierdziło ją że może stracić osobę na której w głębi serca jej zależy...
-Isabelle?! Co ty tu robisz?!
-przyjechałam odzyskać moją córkę

~*~

- Gaston to się nie uda! Jak Ambar to zobaczy to będzie kiepsko!
-Sam mi mówiłeś że chcesz to zrobić. Nie będzie tak źle. Po szkole pójdziemy od razu do Jam&Roller potem pójdziemy do szatni ja będę czuwał żeby nikt nie zobaczył i robisz swoją cześć o gotowe!
- Jak się nie uda to będzie twoja wina..

~*~

Jeszcze tydzień i zacznie się to na co każdy czekał 'konkurs wrotkarski'. Luna się z tego powodu cieszy ale także się denerwuje chociaż to normalne. Dziewczyna otworzyła swoją szafkę gy nagle cos z niej wyleciało. To była koperta.
-Nina co to jest?
- Mam pewną teorię jak można to sprawdzić.- Luna kiwneła głową na znak żeby kontynuowała - Otwórz ją.- faktycznie diewczyna zapomniała otworzyć kopertę.
-Uwaga cytuję '
Jestem tym, co czuję
Śnie o tobie i się gubię
I jeśli oszukuję siebie 
Gubię się w tej wolności

Jestem tym, co czuję
Widzę cię i czekam
Daj mi chwilę przerwy
Szukając w sobie znalazlem ciebie
Chcę poczuć to, co istnieje tam dalej

Czuję i wierzę
w to czego szukam w tym miejscu 
Jestem kimś, 
Kogo mogę zaakceptować
Przychodzisz jak słońce tak naturalnie..
Wszystko było takie proste
Byłem tak zmieszany pod koniec.*'
-Wiem! To list miłosny! Masz cichego wielbiciela..

~*~
Przepraszam już się tłumaczę: stwierdziłam że podczas jedzenia wejdę na Internet.. Zapomniałam że jestem nie zdarą i komórka wpadła mi do jedzenia, ale to nie koniec! Zobaczyła to moja mama .. resztę można się domyślić 
Ale wracam z ro rozdziałem mam pytania :  kim może być Isabelle?
Co wymyślił Matteo?
Od kogo ten List dla Luny?
Kto zgadnie :)?  Mam nadzieję że rozdział się spodobał ( wiem jest krótki :( )
Do następnego :)
(* Siento- tłumaczenie)

sobota, 28 stycznia 2017

Rozdział VII



~*~

Nastolatka siedzi przy stoliku i czyta książkę popijając swój ulubiony napój, wcześniej była tu także Luna ale poszła wraz z Matteo ćwiczyć na konkurs. 
- I jak zdecydowałaś no co się zapiszesz?- dziewczyna odwróciła głowę w stronę chłopaka który właśnie się dosiadł do niej. Nina popatrzyła na niego ze zdziwieniem nie wiedziała o co mu chodziło. - Chodzi mi o zajęcia dodatkowe.
- Tak, zresztą nawet nie musiałam się zastanawiać, u mnie wybór jest oczywisty- popatrzyła na chłopaka, który słuchał ją z zainteresowaniem, na co ona się uśmiechnęła w duchu - Fotografia- Chłopak się ucieszył ponieważ jego pasją nie licząc wrotek to jest fotografia - Interesujesz się fotografią ja tak samo!
- to jest moja pasja, w końcu zdjęcie to wyrażanie wrażeń. Jeżeli piękno nie będzie istnieć w nas samych, to jak w ogóle będziemy mogli je zauważyć?- Gaston był w szoku to co usłyszał, jest zafascynowany słowami nastolatki, nie wiedział co powiedzieć - Wow.. jestem naprawdę jestem pod wrażeniem twoich słów - dziewczyna i chłopak popatrzyli sobie w oczy, Nina szybko się otrząsnęła i zaczęła zbierać swoje rzeczy - To ja pójdę pooglądać trening Luny..
- Idę z tobą!- dziewczyna pokiwała głową na tak i ruszyli w stronę wrotkowiska, szli w ciszy woleli się nie odzywać.
-Luna!

~*~

-Wiesz co by było gdyby Ambar przyszła zamiast mnie!?-  Luna przewróciła oczami, od pół godziny jej przyjaciółka prawi jej kazanie o tym co zobaczyła - mówisz mi ciągle o mnie i Matteo, a ty co robiłaś z Gastonem?- uśmiechnęła się zwycięsko,  jej przyjaciółka zarumieniła się - Nie zmieniaj tematu!
- Widzisz coś jest na rzeczy, bo inaczej tak byś nie zareagowała.- Nina tylko popatrzyła na przyjaciółkę i ruszyła w stronę wyjścia.- Ej Nina nie obrażaj się! No dobra nie będę już nic na ten temat mówiła! - nastolatka się obróciła w stronę przyjaciółki - Czujesz coś do Matteo?- zapytała Nina - Ja? Nie! Ja i 'Król Paw'! Czemu tak pomyślałaś?
- Nie wierzę podoba Ci się Matteo. Inaczej tak byś nie zareagowała
- Może i masz rację..
- Pewnie że tak! Nina Simonetti nigdy się nie myli!- powiedziała z uśmiechem dziewczyna.

~*~

- Nina kochanie weź zanieś te pudełka na strych!- dziewczyna westchnęła cicho wzięła te pudełka i weszła po schodach do pomieszczenia, nagle zahaczyła o starą półkę oraz  pudełko które znajdowało się na półce spadło i wyspała się cała zawartość - Brawo Nina! Nigdy nie możesz czegoś normalnie zrobić! - powiedziała do siebie dziewczyna. Nastolatka schyliła się i zaczęła zbierać zawartość, gdy nagle natknęła się na jakieś zdjęcia - Nie wierzę..- dziewczyna była w szoku to co znalazła - Nie wierzę przede mną ukrywali te zdjęcia tyle czasu... Ale czemu... Tak za tobą tęsknię Przyjaciółko, brakuje mi Ciebie Sol...

~*~
I o to kolejny rozdział :)
I jak kto się domyślał że Nina zna Sol :) ? Mam nadzieję że rozdział się spodobał :)
Dziękuję wszystkim za komentarze jest mi naprawdę miło :) 
Dzisiaj jest o Ninie następnym razem będzie o Linię :)

niedziela, 22 stycznia 2017

Rozdział VI



~*~

- Luna ona musi mieć jakiś plan! - Nina nie może tak poprostu uwierzyć w to że Ambar, tak poprostu się zgodziła żeby jej przyjaciółka wystąpiła z Matteo, zna blondynkę nie od dziś i zawsze ale to zawsze uprzykrza wszystkim życie, wątpi w to, że tak poprostu się zgodziła - Może tak, może nie, Nina nie myślimy już o tym, tylko chodź w końcu na lekcję- 
- Dobra zmiana tematu - Luna tylko przewróciła oczami.

~*~

- Serio Ambar się tak poprostu zgodziła? !- Gaston tak jak i Nina nie może uwierzyć w słowa przyjaciela bo zna blondynkę i co Matteo spojrzy na inną to włącza się jej zazdrość - Tak sam się zdziwiłem, jeszcze dzwoniłem żeby się upewnić, ale dzisiaj mam treningi z Luną - gdy chłopak to powiedział to  u jego przyjaciela pojawił się głupi uśmieszek, Matteo tylko przewrócił oczami ponieważ wiedział co u niego ten uśmiech oznaczał, już Gaston szykował się coś powiedzieć ale przyjaciel mu przerwał - siedź cicho tylko powiedz co z Niną!- Gdyby wzrok mógł zabijać to Matteo już by nie żył - nic wkurzyła się na mnie chociaż jej się nie dziwię dziś spróbuję ją po raz setny przeprosić, to co dziś po szkole Jam&Roller? 
- Może później bo muszę się zająć dziś 'Królem Pawiem'
- Król Paw prowadzi na smyczy Króla Pawia- zaśmiał się Gaston na co tylko chłopak przewrócił oczami.

~*~

Dziewczyny siedzą w Jam&Roller i się uczą. Matteo ma przyjść za parę minut wtedy wraz z Luną rozpoczyną trening. Dziewczyna się nie przejmuje tym co mówi jej przyjaciółka na temat Ambar wierzy że dziewczyna się choć trochę zmieniła. Dziewczyna robi dzięki Ninie wielkie postępy. Do wrotkowiska wszedł właśnie Matteo z Ambar. Valente się zastanawiała co tu ona robi, ale w końcu przecież występuje z jej Chłopakiem. - To co Luna idziemy ćwiczyć?- 
- Pewnie królu Pawiu
- Król Paw? Matteo przecież to twój pies się tak nazywa prawda?- spytała blondynka, Chłopak nie wiedział co powiedzieć a znowu Luna nie wiedziała o co chodzi, ale za to Ninie się przypomniało o tym jak Gaston mówił jej o sytuacji z psem - Tak Ambar, ale Lunie się spodobała ta nazwa i... Zaczęła go tak nazywać no bo kto normalny nazywa psa Król Paw, co nie Luna?- dziewczyna tylko pokiwała głową, a Chłopak wysłał jej dziękujące spojrzenie - No dobra... To ja idę do Delfi i Jazmin powodzenia w treningu i pamiętaj Lunita ufam Ci! - odparła Ambar i poszła w kierunku 'Przyjaciółek', gdy już trochę odeszła, ciszę przerwał Matteo - Dzięki wielkie Nina! Uratowałaś mnie, a tak poza tym skąd wiesz o sytuacji z psem? - zapytał zdziwiony Chłopak, na co dziewczyna odparła krótko - Gaston
- Jaki pies?!- Przerwała ciszę Luna, ona wciąż nie wiedziała o co chodzi.- Później Ci wytłumaczę a teraz chodź!- powiedział Matteo i pociągnął ją w stronę wrotkowiska.

~* ~
-I teraz spróbuj zrobić tak- Luna i Matteo już godzinę ćwiczą i mają już prawie cały układ- Dobra Matteo spróbujmy zatańczyć cały układ- dziewczyna z chłopakiem zaczęli swój układ nagle Valente wpadła na Matteo, Chłopak ją trzymał i popatrzyli sobie w oczy. Chciał ją pocałować
-Luna!- odwrócili się a tam...
~*~
Cześć wszystkim! Rozdział miał być wczoraj, ale nie dałam rady ponieważ był dzień babci a dziś dziadka to wczoraj u nich byłam ale oni nie mają Internetu więc odrazu jak wstałam to dodałam.
Jak myślicie kim jest tak osoba? Mam nadzieję że spodobał się wam rozdział :)

piątek, 20 stycznia 2017

Rozdział V


~*~
- Nina on chciał dobrze - Luna po raz setny tłumaczy przyjaciółce, że Gaston przez przypadek wylał napój. Jak wróciła od Simona i weszła do Jam&Roller, było słychać jak Nina krzyczy na Gastona.
- Tak ale to przez niego nie mam zaliczoną pracę, dobra ale zmieńmy temat co się stało z Simonem?
-  Powiedział że jechał dziś do Jam&Roller, nagle przed nim wbiegła jakaś dziewczyna i niestety nie zdążył zahamować. Teraz nie może jeździć przez jakiś czas. - Dziewczyna westchnęła wiedziała że z konkursu nici, ale przynajmniej Simonowi nic poważnego nie jest -Czyli nie startujesz w konkursie? - zapytała Nina chociaż było to oczywiste. Luna kiwnęła przecząco głową - to wystąp z Matteo nie występuje w tym roku z Ambar
-Nina, najwidoczniej nie jesteś tak mądra jak myślałam przecież to Król Paw, a do tego nie mam zamiaru mieć problemy z Ambar - zaśmiały się przyjaciółki Luna w duchu chciała wystąpić z ' Królem wrotkowiska'
- Spokojnie nie będziesz mieć problemu, a ja się zgodzę. - dziewczyny popatrzyły na siebie ze zdziwieniem, nie wiedziały że Matteo słyszał rozmowę...
 ~*~

 - Dasz radę, pokaż wszystkim że to TY jesteś najlepsza! - Blondynka patrzy w swoje odbicie, po raz kolejny usłyszała jak jej ciotka mówi że jest ona rozczarowaniem, z opowiadań Amandy wie że nie zawsze je chrzestna była wredna i wymagająca, tylko Amanda zna naprawdę Ambar wie jaka ona jest w głębi duszy, że jej brakuje odrobinę miłości od Sharon, żeby dziewczyna się zmieniła. Nastolatka zastanawiała się co sprawiło, że się tak zmieniła jej ciocia, za każdym razem gdy próbowała nawiązać z Amandą ten temat, to zawsze musiała ona 'coś załatwić'. Ale wie jedno, że cała tajemnica jest w pudełku który jest schowany. Obiecała sobie, że odkryje tą tajemnice oraz to że się dowie prawdy o swojej rodzinie.
 Blondynka właśnie weszła do kuchni by poprosić Monicę o kanapkę z tuńczykiem, gdy właśnie zobaczyła zdedenerwoną Lunę 
- Czy coś się stało Lunita? - widać było że nastolatka nie spodziewała się tu Ambar - Nie.. znaczy tak.. znaczy nie wiem! - Ambar się uśmiechnęła w duchu chociaż blondynka jest podła w stosunku do Valente, Ale polubiła ją - Spokojnie mi możesz powiedzieć wszystko, w końcu jesteśmy przyjaciółmi, co nie? - Luna westchnęła cicho - chodzi  o to, że Matteo spytał mniej czy z nim wystartuję, bo Simon nie może ,ale oczywiście się nie zgod..- dziewczyna nawet nie dokończyła ponieważ blondynka jej przerwała - wystąp z nim 
- co?
- Słyszałaś, wystąp z nim mam do Ciebie zaufanie- Maksykanka się zdziwiła, tak samo jak Ambar nie wiedziała czemu to powiedziała, ale nie kłamała..
                              ~*~
Cześć wszystkim! Dziękuję za komentarze :) mam nadzieję że rozdział się podoba:) miał wyjść trochę dłuższy.. jak myślicie czemu Sharon jest taka? Czy Ambar się zmieniła czy ma jakiś plan? Tak czyś jak do następnego i mam nadzieję że się spodobał :)

czwartek, 19 stycznia 2017

Rozdział IV



Proszę przeczytajcie notkę pod rozdziałem :)

                             ~*~

1 Miesiąc później
Luna czeka na Simona ponieważ za tydzień zaczyna się konkurs. Dziewczyna się spóźniła, ale chłopaka nie było. Okazało się że nikt go dzisiaj nie widział przyjaciele oraz Luna dzwonili do niego lecz nie odbierał.
- część Luna idziesz na wrotkowisko?
- Nie Królu Pawiu, czekam na Simona miał być godzinę temu.- chłopak się zdziwił, Simon zawsze był punktualny.
- Simon gdzie jesteś dzwonię od godziny!
Dziewczyna w końcu się dodzwoniła do przyjaciela
- Ale jak to? Czekaj już jadę! - chłopak ze zdziwieniem popatrzył na dziewczynę nie wiedział o co chodzi ale z drugiej strony skąd mógł wiedzieć
- co się stało?
- Simon jest w szpitalu ma złamaną nogę! Muszę do niego jechać!
- jadę z tobą!
                               ~*~
Nina kolejny raz nie może się skupić... Dlaczego? Może dlatego że Luna przypomina jej osobę która już dawno nie żyje, a może jednak? Dziewczyna zawsze miała dobrą pamięć, ale nigdy się nie przyznała o tym że pamięta ten ogień.
- Ładna dziś pogoda dzisiaj co nie?- Nina ze zdziwieniem popatrzyła na chłopaka który właśnie usiadł obok niej
- pada od godziny... Faktycznie w Buenos A zawsze jest słonecznie, ale dzisiaj akurat nie
- no tak... Ale nie wiedziałem jak się odezwać - Gastonowi od pewnego czasu się podoba Nina uważa że ma z nią dużo wspólnego
- Normalny człowiek poprostu mówi cześć co słychać ale... Tak ładna dziś pogoda- uśmiechnęła się szczerze do chłopaka, właśnie zaczęła powoli zbierać swoje rzeczy, Gaston chyba chciał jej pomóc, ale nic z tego nie wyszło, ponieważ przez przypadek wylał napój na jej notatki..

                              ~*~
BARDZO BARDZO ALE TO BARDZO PRZEPRASZAM! Wiem rozdział miał być wcześniej, ale tak złamałam rękę, wyprowadzka, nauką a teraz leżę poobijana na łyżwach...
Jeżeli ktoś jeszcze czyta proszę o znak :) teraz każdy może komentować :) a rozdział będzie i jutro i w sobotę :) ( dłuższy :) )

poniedziałek, 21 listopada 2016

Rozdział II



Luna byla tak zdenerwowana dzisiejszym dniem, że nie było rzeczy która jej by nie spadła, dosłownie wszystko co dotknie ląduje na podłodze, zestresowana dziewczyna spojrzała na zegarek było przed ósmą - Ambar mnie zabije już dawno miałam na nią czekać- biegiem Luna pobiegła do limuzyny, oczywiście gdy dotarła na miejsce Ambar musiała zacząć swoje gadanie, dziewczyna nie słuchając blondynki wsiadła do samochodu, podczas jazdy Luna wierciła się z nerwów. Udało się dotarli na czas tylko był mały problem, dziewczyna nie wiedziała gdzie iść... Podeszła do dziewczyny z długimi włosami i z okularami na pierwszy rzut oka widać było że jest miła ale czy tak była? - Cześć wiesz może gdzie jest klasa 53? A tak po za tym jestem Luna - Luna uśmiechnęła się do dziewczyny w duchu miała nadzieję że ta dziewczyna nie okaże się jak Ambar -Akurat tak się składa że też tam idę czyli będziemy razem w klasie, mam na imię Nina-  Zdziwiona Nina popatrzyła na Lunę jak ta skacze z radości, ale sama się cieszyła gdyż miała nadzieję że zaprzyjaźnią się - Luna musimy już iść bo się spóźnimy!- powiedziała dziewczyna z okularami. Ruszyły razem w stronę klasy, dziewczyny szybko złapały wspólny język mimo różnic.
                             ~*~
Po szkole Luna i Nina poszły razem do Rollera żeby odrobić razem lekcje oraz Luna była umówiona z Simonem - Nina, ten poziom jest dla mnie za wysoki-  powiedziała załamana dziewczyna, w Cancún poziom był niższy niż ten, Luna miała cichą nadzieję ze Nina jej pomoże gdyż zauważyła że jest inteligentna - spokojnie Luna pomogę Ci w lekcjach ale uprzedzam uczyć to ja nie umiem- zaśmiały się dziewczyny, znają się jeden dzień ale szybkko się zaprzyjaźniły, jakby znały się od dziecka.
Gdy Dotarły na miejsce uzgodniły że Luna najpierw spróbuje dostać pracę w Jam&Roller, a potem wezmą się za naukę.
- Simon jestem gotowa.
 - To dobrze Tamara jest już na torze to jest nasza szefowa idź tam już a ja za chwilę przyjdę - gdy dziewczyna odchodziła usłyszała jak ktoś woła jej imię tym kimś okazał się Matteo -gdzie się tak spieszy- uśmiechnął się do niej, Luna odwzajemniła uśmiech -Idę na tor, staram się o pracę na torze...- Luna chciała coś jeszcze dodać gdy nagle usłyszała głos którego nie chciała usłyszeć - Matteo kochanie tu jesteś, z kim tak rozmawiasz... Co ty tu robisz?- Ambar się zdenerwowała, ponieważ nie dość że mieszka w jej dom, chodzą do tej samej szkoły oraz pojawia się tu i rozmawia z jej chłopakiem, fakt rozmowa nic nie szkodzi ale Ambar jest zazdrosna o swojego chłopaka - Staram się o pracę w Rollerze Ambar.. to ja już pójdę- Luna odeszła trochę zawiedziona. Ale dlaczego? Może dlatego że Matteo zadaje się z Ambar...
                            ~*~
- Dobrze pojechałaś! Tak się cieszę że Ci się udało!- Nina była szczęśliwa że jej przyjaciółka dostała pracę zauważyła już jak Luna kocha jeździć na wrotkach. Dziewczyna zastanawiała się co by było gdyby wszystko inaczej się dotyczyło jest tu dopiero  drugi dzień, ale przywiązała się do Buenos Aires, ma przyjaciółkę Ninę zaprzyjaźniła się także z Simonem  nie licząc innych z którymi ma dobry kontakt : Nico, Pedro, Jim, Tamara oraz Yam i chyba Matteo?- Luna! Ty mnie w ogóle słuchasz! - Luna szybko się obudziła,
- Tak pewnie!
- To jaki ma być wynik?
- 36- odpowiedziała dumnie dziewczyna chociaż wiedziała że wynik jest zły ale przynajmniej uwierzy- ta.. pytałam czy planujesz się zapisać na konkurs wrotkarski, tak mnie niby słuchasz- zaśmiała się Nina na co Luna wraz z udała obrażoną minę.
-nie mam z kim, a ty?
- po pierwsze możesz z Simonem a po drugie przecież wiesz że nie umiem jeździć- Luna zaczęła się zastanawiać może się zgodzi i spełnieni swoje marzenia, ale może odmówić i wszystko przepadnie..
Simon podszedł do dziewcząt, żeby przynieść napoje-
 Simon wystartujesz ze mną w konkursie
-  chcemy się z chłopakami skupić na zespole, ale mogę z tobą wystartować ..
                           ~*~
- i kiedy zaczynasz próby z Ambar? Matteo! Ty mnie słuchasz?- Matteo wraz ze swoim przyjacielem Gastonem rozmawiali gdy nagle zauważył jak szczęśliwa Luna przytula Simona. Trochę przykro mu się zrobiło, ale nie rozumiał dlaczego przecież jest z Ambar, Lunę dopiero co poznał.. Luna to jest ten problem, dziewczyna była inna od Ambar, nie wie dlaczego zainteresował się nią- Zamyśliłem się Gaston..- Chłopak z przyjacielem podszedł do dziewczyn które siedziały i się uczyły przy których przed chwilą stał Simon- cześć dziewczyny, Luna chcę Ci przedstawić mojego przyjaciela Gastona- uśmiechnął się szeroko do Luny pokazał w geście żeby się przywitali
- Miło mi cię poznać, gdzie jest twoja gwiazdunia Matteo?- zdziwieni chłopacy popatrzyli na siebie, o jak ą gwiazdunię jej chodziło? Nie rozumiał co jej chodzi po tej głowie - Lunie chodziło o Ambar- podpowiedziała chłopakom Nina, ponieważ zauważyła że Matteo nie wiedział o co chodzi Lubię.
- Aktualnie nie wiem gdzie jest Ambar, a co zazdrosna?
- Pff.. Królu Pawiu to że się pytam nie oznacza że jestem zazdrosna- odpowiedziala dumnie Luna, nagle Gaston wybuchł śmiechem, nikt nie wiedział o chodzi
- Król Paw ! Nie wierzę Matteo to król Paw! - i wszystko nagle stało się jasne dziewczyny same z tego wszystkiego zaczęły się śmiać a Matteo tylko pokiwał głową z głupoty swojego przyjaciela.
Nagle zauważyli jak przychodzi Ambar wraz ze swoją świtą, więc szybko poszli gdzie indziej. Chłopak wiedział że Ambar może się przyczepić Luny że on z nią rozmawia nie chciał żeby dziewczyna miała problemy przez niego.
- To opowiadaj jak zostałeś królem pawiem?- zaśmiał się Gaston, Matteo wiedział że od tej chwili jego przyjaciel będzie się z niego śmiał
- Kochanie  o co chodzi?- chłopacy wymienili spojrzeniami. Ambar. Jeżeli powie prawdę będzie Luna miała problem
- chodzi o psa! Mój psa nazywa się król Paw- Matteo powiedział pierwsze co mu przyszło do głowy, Gaston tylko przytaknął. Ambar popatrzyła Zdziwiona na Matteo - przecież ty nie masz psa-
- Tak wiem kochanie ale planuje kupić psa
- Dobrze ja Idę do dziewczyn pa Kochanie- Ambar pocałowała Matteo w policzek i odeszła Gaston poczekał chwilę aż dziewczyna odejdzie po czym spytał- co teraz planujesz zrobić, jak Ambar się dowie..
- nie dowie się a teraz muszę iść kupić psa.... Wyobrażam sobie minę rodziców.
                          ~*~


Cześć wam :) dziękuję za komentarze, rozdział starałam się napisać długi,  ale wyszło krócej niż myślałam :/, mam nadzieję że rozdział się spodobał  :)
           

piątek, 18 listopada 2016

Rozdział I



Luna Valente, szesnastoletnia dziewczyna rozpoczęła nowy etap w życiu. Właśnie stoi w nowym domu, o ile można nazwać domem willę. Jej rodzice dostali prace u Sharon Benson, Monica mama Luny pracuje jako kucharka a jej tata -Miguel zajmuje się dokumentami
-Luna wszystko w porządku?-
Matka dziewczyny zaniepokoiła się zachowaniem swojej adopcyjnej córki.. -poprostu kojarzę skądś ten dom..- Luna  została adoptowana w wieku czterech lat, jej imię pochodzi od jej wisiorka w kształcie księżyca ponieważ gdy pojawiła się u nich miała tylko ten wisiorek. Rodzice Luny nigdy nie ukrywali przed nią że nie jest ich rodzoną córką, wiedzieli że tak będzie lepiej, natomiast ona była poprostu szczęśliwa że trafiła do nich.
- Państwa córka od jutra zaczyna szkołę w Black South College, chodzi tam także moja chrzestnica Ambar..- gdy Sharon to powiedziała, Luna nie była zbytnio zadowolona gdyż nie za bardzo miały przyjemne spotkanie..- Amando zaprowadź ich do pokoju, niech się rozpakują.-
~*~

Biel. To nie był Luny ulubiony kolor wolała różowy, fioletowy lub żółty. Niestety pokój dziewczyny były koloru białego - na szczęście mogę tu zrobić mały remont- pomyślała na głos, spojrzała na zegarek była... Piętnasta więc postanowiła trochę zwiedzić Buenos Aires - Mamo wychodzę!- krzyknęła Luna wzięła telefon i oczywiście wrotki. Wrotki to przy nich Luna zapomniała o wszystkim czuła się wolna, kochała jeździć to była jej pasja.
Luna zwiedzala widoki zapomniała o tym wszystkim co się wydarzyło w tym tygodniu, jak zostawiła przyjaciół, jak zostawiła Meksyk  i to że będzie musiała się użerać z Ambar. Pogrążona w myślach dziewczyna wpadła na kogoś
- naucz się najpierw jeździć dziewczynko!
- ja mam się nauczyć! To ty we mnie w jechałeś!
- o przepraszam panią nie chciałem- powiedział sarkastycznie chłopak- Jak szanowna Pani ma na imię? Chyba nie mieszkasz tu długo
- Luna. Dopiero co się wprowadziłam. A jak ty masz na imię?

                              ~*~
Cześć wam! Pierwszy rozdział z głowy i jak się wam podoba? Dziękuję za komentarze w prologu :) mam nadzieje że teraz też napiszecie gdyż fakt faktem jest tylko 1 ale mnie zmotwował dziękuję wam:)